Rada Budowy Okrętów - logo
Rada Budowy Okrętów jest społeczną inicjatywą o charakterze opiniotwórczym i opiniodawczym (typu think tank), której naczelnym zadaniem jest przygotowywanie ekspertyz, opinii i stanowisk w zakresie potrzeb modernizacyjnych Marynarki Wojennej RP
 
Strona główna O Radzie Artykuły Aktualności Forum Kontakt

Szymon Hatłas: O fregatach rakietowych "Oliver Hazard Perry" pod polską banderą

 

Wstęp

Przystąpienie Polski do NATO jest jednym z najważniejszych wydarzeń we współczesnej historii naszego kraju. Po raz pierwszy mamy możliwość działania jako pełnoprawny członek sojuszu, którego trzon stanowią państwa morskie (maritime nations). Państwa te od wieków wykorzystują morza i oceany jako najdoskonalszy środek do własnego rozwoju gospodarczego i kulturalnego, jednocześnie dbając o to, aby Wszechocean utrzymać w stanie względnego ładu. Ramy prawne tego ładu wyznacza Konwencja Narodów Zjednoczonych o prawie morza z 1982 roku. Za formę zaproszenia do elitarnego klubu państw morskich należy uznać przekazanie dwóch fregat typu Oliver Hazard Perry (OHP) w ramach funduszu US Foreign Military Financing (FMF) - ORP GEN. KAZIMIERZ PUŁASKI (w służbie od 15 marca 2000) oraz ORP GEN. TADEUSZ KOŚCIUSZKO (od 28 czerwca 2002). Okręty te zastąpiły wycofaną w 2003 roku ze służby jedyną jednostkę rakietową porównywalnej klasy - ORP WARSZAWA.

Polskie fregaty OHP stały się od razu najbardziej kontrowersyjnymi jednostkami pływającymi Marynarki Wojennej RP (MW RP), co wynikało między innymi z braku doświadczenia w operowaniu okrętami tej klasy w ramach NATO. Postrzeganie tych okrętów jest na ogół negatywne, na co składa się wiele czynników - w większości dyskusyjnych i nieuzasadnionych. W rezultacie pojawiły się dwie grupy ludzi, którzy albo fregaty zdecydowanie popierają albo określają je "pływającym złomem" bez żadnej wartości bojowej. Podnosi się kwestię wieku naszych fregat, tymczasem nie wiek stanowi o wartości okrętu, ale przede wszystkim jego załoga i odpowiednie wykorzystanie, czego przykładem może być np. obecna służba ORP Flaming (w SNMCMG), na którym banderę podniesiono w 1966 roku. Przedstawiciele drugiej grupy twierdzą, iż rzekome utrzymanie tych okrętów jest tak kosztowne, że brakuje środków na inne jednostki (w domyśle: na pozyskanie nowych oraz utrzymanie będących obecnie w służbie). Tego typu opinie i komentarze dotyczące fregat OHP są bezzasadne a posiadanie fregat rakietowych OORP PUŁASKI (nr taktyczny 272) oraz KOŚCIUSZKO (273) przyniosło oraz przynosi Polsce szereg wymiernych korzyści operacyjnych i politycznych.

 

R E K L A M A - Pożyczki krótkoterminowe

Koszty eksploatacji fregat OHP

W skład MW RP wchodzi około 50 jednostek pływających. Zaledwie kilka z nich może być rozpatrywanych w mniejszym (ORP KASZUB) lub większym stopniu (dwie fregaty OHP) jako okręty wielozadaniowe. Zdecydowana większość (ok. 40) ze wspomnianych jednostek to okręty zabezpieczające lub wyspecjalizowane (np. w zwalczaniu min). Jednostek prezentujących pewien potencjał bojowy (uderzeniowy) jest zaledwie kilka i zaliczyć można do nich 2 fregaty OHP, 5 okrętów podwodnych i 3 małe okręty rakietowe typu Orkan (projektu 660).

Często można spotkać się z opiniami jakoby fregaty konsumowały szczupły budżet MW RP i "zabierały" środki, które mogłyby zostać wydane na bardziej "sensowne" zakupy. Jest to zupełna nieprawda, ponieważ koszty poniesione na 15 letnią eksploatację fregat OHP w MW RP nie mają nic wspólnego z obecną sytuacją w najbardziej niedoinwestowanym rodzaju sił zbrojnych. Do roku 2013 obie fregaty przeszły jedynie dwa niewielkie remonty przeprowadzone w stoczniach krajowych (Stocznia Marynarki Wojennej S.A. w upadłości likwidacyjnej). Koszt remontu okrętu "272" w 2007 to 6,5 mln zł a koszt remontu "273" w latach 2008-10 to 24,5 mln zł. Dla porównania planowany całkowity koszt słabo uzbrojonego okrętu patrolowego ORP ŚLĄZAK (tzw. OPV) to ponad 800 mln zł (400 dotychczas i kolejne 400 w bardzo skromne doposażenie - niektórzy analitycy wskazują, że ostateczny koszt tego okrętu może wynieść nawet 1,2 - 1,5 mld zł). Dla porównania można przywołać koszt nabycia 3 okrętów OPV typu Amazonas przez Marynarkę Brazylii za łączną kwotę 133 mln funtów (ok. 767 mln zł). Jako kolejny przykład paradoksalnych opinii na temat remontów polskich OHP należy przytoczyć koszty remontów okrętów dużo mniejszych i o bardzo ograniczonym potencjale bojowym. Przykładowo remont dwóch najstarszych trałowców redowych OORP RESKO i DĄBIE za 45 mln złotych czy ORP NAWIGATOR za 33 mln zł. Wartość obecnie realizowanego remontu fregaty "272" wynosi według danych MON około 125 mln zł. Trzeba uczciwie powiedzieć, że wspomniana kwota obejmująca remont wszystkich kluczowych elementów uzbrojenia i wyposażenia okrętu po jego 15-letniej eksploatacji, pozwalająca na dalszą - co najmniej 10-letnią służbę - jest relatywnie niewielka. Fregaty OHP zostały przyjęte do MW RP jako rozwiązanie przejściowe i w taki sposób (czyli niskonakładowy) były eksploatowane. Jeżeli weźmie się pod uwagę koszty remontów okrętów klasy fregata rakietowa realizowanych na Zachodzie (nawet fregat OHP) to przypadek polskich OHP wygląda dość nietypowo. Na przykład remont nieco nowocześniejszej brytyjskiej fregaty typu 23 kosztował w 2012 roku około 130 mln zł a remont fregaty OHP (2011) w USA przed przekazaniem jej Pakistanowi - 168 mln zł.

Dodatkowym czynnikiem, mało nagłaśnianym w przypadku fregat OHP, jest udział środków amerykańskich w kosztach ich eksploatacji. Polska jest jednym beneficjentów wspomnianego programu FMF i środki z tego programu są wykorzystywane między innym na bieżący zakup części i usług serwisowych do polskich fregat i myśliwców F-16.

 

R E K L A M A - www.reklamowe-flagi.pl

Możliwości bojowe fregat OHP.

Kolejnym negatywnym argumentem podnoszonym przez niektórych dziennikarzy jest rzekoma bezbronność naszych fregat. OHP jako okręt wielozadaniowy może realizować prawie wszystkie (oprócz obrony przeciwminowej) zadania bojowe realizowane na morzu czyli: obronę przed okrętami nawodnymi, obronę przed okrętami podwodnymi i obronę przeciwlotniczą a ponadto obronę przed zagrożeniem asymetrycznym oraz operacje blokadowe. Aby lepiej zrozumieć rzekomą bezbronność fregat należałoby dokładnie przeanalizować możliwości okrętów w zakresie każdej z realizowanych obron. Ocena zdolności bojowych tych jednostek jest często fałszowana przez niektórych publicystów "podpierających się" mniej często zupełnie nieprawdziwymi lub nieaktualnymi informacjami dotyczącymi bieżącego stanu technicznego oraz informacjami dotyczącymi zapasów posiadanych środków ogniowych. Stan techniczny okrętów (tak jak każdego uzbrojenia i sprzętu wojskowego) jest i zawsze będzie kwestią zmienną. Wszelakie pojawiające się niesprawności mogą mieć wiele przyczyn i konsekwencji, natomiast koszty ich usunięcia niekoniecznie są znaczne. Założenie, że sprzęt nowy psuł się nie będzie jest bardzo mylne, bowiem wiek to tylko jeden z wielu czynników usterkowości. Paradoksalnie eksploatacja dojrzałych konstrukcji takich jak OHP, powstałych w dużej liczbie jest tańsza niż znacznie nowocześniejszych okrętów wielozadaniowych, które zazwyczaj trapi wiele "chorób wieku dziecięcego" wynikających z produkcji małoseryjnej oraz niedojrzałości konstrukcji i systemów bojowych.

Precyzyjna analiza zdolności polskich fregat w realizacji poszczególnych obron (przeciwlotniczej, nawodnej i podwodnej) wymagałaby analizy kilku czynników (niektóre z nich są niejawne) - a jej wynik byłby zdecydowanie korzystniejszy niż wizja kreślona przez media. Takimi czynnikami są:

  • możliwości systemów bojowych;
  • obecny stan techniczny systemów bojowych;
  • koszt i czas niezbędny do usunięcia ewentualnych niesprawności;
  • dostępność wsparcia technicznego;
  • koszt ewentualnego zamiennika danego podsystemu;

Tego rodzaju analizy niestety ustępują argumentom w stylu "pływający złom bezbronny przed atakiem z powietrza".

Ocena możliwości bojowych fregat OHP w konfiguracji eksploatowanej przez MW RP przedstawia się następująco:

Obrona przed okrętami nawodnymi: realizowana jest w oparciu o okrętowe systemy obserwacji technicznej, kierowania ogniem, system wymiany danych taktycznych Link-11 oraz systemy uzbrojenia w postaci armaty średniego kalibru oraz wyrzutni rakiet służącej do wystrzeliwania rakiet przeciwokrętowych oraz przeciwlotniczych. Jedyną dodatkową potrzebą w tym zakresie byłby zakup jednostki ognia rakiet RGM-84 Harpoon w ilości np. 2x4 rakiety. OHP spełniają wszystkie wymagania stawiane jednostkom zaangażowanym w zwalczanie okrętów nawodnych a ich dodatkowym atutem jest posiadanie własnego śmigłowca pokładowego, który może zostać użyty do wskazywania celów znajdujących się poza zasięgiem radiolokacyjnym okrętu (poza horyzontem).

Obrona przed okrętami podwodnymi (OPOP): jest realizowana w oparciu o okrętowe i lotnicze systemy hydrolokacyjne oraz systemy uzbrojenia tj. torpedy Mu-90 Impact. Jest to bardzo mocna strona polskich fregat OHP, ponieważ sensory akustyczne obydwu fregat zostały gruntownie zmodernizowane przez specjalistów z Politechniki Gdańskiej (PG). Fregaty wielokrotnie udowadniały, że potrafią właściwie używać zmodernizowanego wyposażenia, co zostało pozytywnie nagłośnione przez niektóre media ("Sukces misji ORP Kościuszko" - Polska Zbrojna). Zmodernizowane przez PG systemy hydrolokacyjne OHP pozytywnie wypadły w konfrontacji z nowoczesnymi OP o napędzie nuklearnym i niezależnym od powietrza (AIP). Torpedy Mu-90 Impact należą do najlepszych torped przeciwko okrętom podwodnym na świecie. Po raz kolejny istotnym atutem jest śmigłowiec pokładowy, który może zostać użyty do ataku na okręt podwodny poza zasięgiem jego torped. Fregaty OHP w zakresie zwalczania okrętów podwodnych w niczym nie ustępują współczesnym konstrukcjom używanym w NATO.

Obrona przeciwlotnicza (OPL): najbardziej krytykowana strona OHP. Na fregacie OHP jest realizowana w oparciu o okrętowe systemy obserwacji powietrznej, kierowania ogniem, system wymiany danych taktycznych Link-11, system walki elektronicznej SLQ-32 oraz systemy uzbrojenia, tj. rakiety SM-1, armatę 76 mm oraz armatę Mk-15 Vulcan Phalanx 20 mm. Z uwagi na przejściowy (tymczasowy) charakter rozwiązania jakim było pozyskanie fregat OHP, systemy OPL nigdy nie były traktowane priorytetowo. Zestaw artyleryjski Mk-15 występuje w najbardziej podstawowej i nigdzie już nie używanej wersji "block 0". Głównym uzbrojeniem okrętu są jednak rakiety SM-1, z których połowa została zakupiona w ostatniej produkowanej wersji "block 6" i posiada zdolności porównywalne z rakietami SM-2. Zasięg SM-1 wynosi 45 km i jest to obecnie najlepszy system OPL nie tyko w MW RP, ale również w całych Siłach Zbrojnych RP, które oparte są na zestawach radzieckiej produkcji NEWA i KRUG. Hipokryzją jest nazywanie fregat "bezbronnymi na atak z powietrza" w sytuacji, gdy żadna inna jednostka pływająca MW RP (NDR niestety też) nie posiada uzbrojenia przeciwlotniczego przekraczającego zasięg kilku kilometrów - jedynie okręty projektu 660 mogą pełnić w OPL pewną pomocniczą rolę, z uwagi na możliwości nowoczesnych stacji radiolokacyjnych. Na dzień dzisiejszy całe uzbrojenie OPL stosowane w MW RP to zestawy rakietowe bardzo krótkiego zasięgu "Grom" lub "Strzała" i artyleryjskie ZU-23. Trudno jest zrozumieć zarzuty wobec OHP skoro pozostałe jednostki (nie będące "pływającym złomem") dzieli od nich przepaść.

Z drugiej strony trzeba jasno powiedzieć, że możliwości OPL fregat OHP na tle konstrukcji zachodnich są dość ograniczone a zmiana tego stanu rzeczy byłaby dyskusyjna, kosztowna i chyba zbyt późna. Niemniej trudno wytłumaczalnym jest fakt, że fregaty OHP pod względem OPL wyglądają nieporównywalnie lepiej aniżeli "Ślązak" czy planowany "Miecznik", który również ma otrzymać jedynie uzbrojenie przeciwlotnicze krótkiego zasięgu, co oznacza jedynie zdolność do ograniczonej samoobrony (brak możliwości prowadzenia ofensywnej OPL oraz osłony innych jednostek).

Warto jednak wspomnieć, że oprócz systemu VSAT (umożliwia m.in. stały dostęp do NATO Secret WAN) oraz Link 16 (większa interoperacyjność z NATO, np. poprzez dzielenie tego samego obrazu z samolotami AWACS czy F-16) wskazany byłby zakup (modernizacja) armaty Mk 15 Vulcan Phalanx w wersji Block 1B. Uzbrojenie to charakteryzuje większa szybkostrzelność, posiada ono dodatkowy kanał zwalczania celów nawodnych. Sensor obserwacji w podczerwieni FLIR pozwala na wykorzystanie systemu przeciwko celom powierzchniowym, naziemnym lub nawodnym takim jak małe łodzie operujące w strefie przybrzeżnej, a także przeciwko nisko lecącym samolotom i śmigłowcom. Systemy FLIR mogą być również rozwojowo wykorzystywane do wykrywania trudnych do obserwacji pocisków rakietowych i sprzężone z systemami rakietowymi typu RIM-116 Rolling Airframe Missile (SeaRAM) w celu zwiększenia zasięgu i skuteczności obrony. Block 1B ma więc możliwość zwalczania celów nie tylko na kierunku "zero", ale również w odniesieniu do innych okrętów zespołu. Zaletą tej broni jest jej samodzielność (niezależność) i możliwość łatwego przenoszenia na inny okręt np. w przypadku wycofania okrętu ze służby (system typu plug&play;).

 

Interoperacyjność w ramach NATO

Wraz z pozyskaniem fregat OHP Polska zyskała możliwość dołączenia do najbardziej ekskluzywnych zespołów morskich NATO - SNMG-1 oraz SNMG-2. Zespoły te stanowią siły szybkiego reagowania sojuszu i poprzez fakt długotrwałych i kompleksowych ćwiczeń zachowują wysoką gotowość bojową. Zespoły te nie są formacjami funkcjonującymi głównie na papierze, ale istnieją faktycznie i pełnią również ważną i podstawową rolę polityczną, pojawiając się w rejonach zainteresowania NATO, realizując ćwiczenia z innymi partnerami czy choćby prezentując flagę sojuszu oraz bandery okrętów w portach. ORP PUŁASKI uczestniczył w SNMG-1 dwukrotnie w latach 2006 oraz 2010. Żaden inny polski okręt poza OHP w tych zespołach udziału nie brał i brać nie będzie, ponieważ zgodnie z wymaganiami stawianymi przez NATO jednostkami pożądanymi do współdziałania w ramach sojuszniczych zespołów morskich są fregaty wielozadaniowe (albo klasy wyższe okrętów) z możliwością stałego bazowania śmigłowca. Jak wspomniano, jedynymi polskimi okrętami spełniającymi ten wymóg były - i są - fregaty OHP. Planowane okręty obrony wybrzeża z założenia zostały ograniczone do działań w rejonach przybrzeżnych. Okręty te z uwagi na praktykę i wymagania operacyjne NATO nie nadają się do stałych zespołów, gotowych do realizowania zadań na rzecz NATO w każdym rejonie świata.

Wymiernym przykładem korzyści dyplomatycznych związanych z uczestnictwem w SNMG była obecność ORP PUŁASKI wraz z sojuszniczymi fregatami na Morzu Czarnym podczas kryzysu w Gruzji.

Fregaty typu OHP znajdują się na wyposażeniu kilku państw NATO. Do uczestnictwa w SNMG-1 i 2 są wydzielane obecnie przez takich użytkowników jak Hiszpania czy Turcja. Nawet obecnie (sierpień 2015) w SNMG-1 działa fregata OHP pod banderą turecką a w SNMG-2 pod hiszpańską.

Do działania w ramach SNMG fregaty OHP są predysponowane nie tylko z uwagi na to, że są wielozadaniowymi okrętami bojowymi - ale również dlatego, że obok zadań stricte bojowych mogą być zaangażowane w długotrwałe działania o charakterze kryzysowym tj np. operacje antypirackie czy przeciwdziałanie skutkom katastrof.

 

Podsumowanie i rekomendacje

Fregaty OHP były i są odpowiednimi okrętami dla MW RP. Wstąpienie do NATO powinno mobilizować osoby odpowiedzialne za stan i użycie sił zbrojnych do posiadania jednostek zdolnych do współdziałania w siłach szybkiego reagowania sojuszu oraz do zabezpieczenia polskich interesów w świecie (swoją drogą uświadomienie faktu, że Polska posiada interesy morskie w świecie a nie wyłącznie na Południowym Bałtyku wymaga pracy u podstaw). Przyjęty przez MSZ dokument "Priorytety polityki zagranicznej 2012-2016" zawiera m.in. następujący priorytet: "Polska jako wiarygodny sojusznik w stabilnym ładzie euroatlantyckim", który zakłada: rozwój własnych zdolności odstraszania i utrzymanie wiarygodności NATO jako sojuszu obronnego. Jeżeli poważnie mamy traktować kwestie wiarygodności NATO, to musimy pamiętać, że NATO to również "my". Dotychczas w powszechnym odczuciu NATO traktowane było jako cudowne, zewnętrzne remedium na każdy kryzys, w tym wojnę. W celu skorzystania z atutów sojuszu i jednoczesnego zachowania jego wiarygodności jego członkowie muszą sami stale utrzymywać odpowiednie zdolności i aktywnie uczestniczyć w budowaniu odpowiednich więzi (umacnianie wspólnoty wartości i interesów, wola współpracy, wspólne operacje, dbanie o własny potencjał obronny), ponieważ sojusz nie stanowi odrębnej organizacji, ale opiera się na wkładzie poszczególnych jego członków. Polscy politycy i dowódcy nie mogą więc twierdzić, że muszą zajmować się wyłącznie wzmacnianiem "wschodniej flanki NATO". Patrząc jednak realnie, w warunkach przeniesienia strategicznych priorytetów Rzeczypospolitej Polskiej na zadania związane z zapewnianiem bezpośredniego bezpieczeństwa państwa oraz przy ograniczaniu udziału Polski w misjach zagranicznych, to właśnie Marynarka Wojenna jest tym rodzajem sił zbrojnych, który predysponowany jest do aktywnych działań w ramach Sojuszu i koalicji międzynarodowych, mających na celu współtworzenie bezpieczeństwa euroatlantyckiego. Podkreślmy: okręty marynarek państw morskich, które tworzą trzon NATO (także tych znacznie mniejszych od Polski), nie czekają na wojnę stojąc w portach, ale jej zapobiegają poprzez stałe i aktywne uczestnictwo w utrzymaniu ładu w swoim regionie oraz na akwenach zainteresowania Sojuszu. Charakterystyczną cechą kluczowych działań NATO na morzu jest interoperacyjność w ramach międzynarodowych zespołów - doskonałym tego przykładem jest chlubna działalność okrętów MW RP w ramach zespołu przeciwminowego SNMCMG1. Naszą kolejną ambicją powinno być stałe operowanie w ramach SNMG, które jest niemożliwe bez okrętów klasy fregata. Opóźnienia w modernizacji MW RP skutkują obniżeniem naszej wiarygodności, jak też zmniejszają potencjał odstraszania NATO. Naszym obowiązkiem jest pomoc zagrożonym sojusznikom w ramach art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego (przypomnijmy, że art. 5 działa "w dwie strony"). Siły morskie, spośród wszystkich rodzajów SZ, są najbardziej wszechstronne w stosunkach międzynarodowych, posiadają naturalną łatwość budowania i podtrzymywania układów koalicyjnych a wiarygodny system sojuszniczy w polskich uwarunkowaniach geopolitycznych ma podstawowe znaczenie. Ponadto, w odróżnieniu od innych rodzajów sił zbrojnych, użycie sił morskich nie wymaga skomplikowanych operacji logistycznych i nie jest też uzależnione od zgody państw trzecich, ponieważ okręt korzysta z morza otwartego.

Wracając do postulatu posiadania nowych fregat należy stwierdzić, że budowa podobnej klasy jednostek samodzielnie w Polsce nie była możliwa w realiach polityczno-budżetowych lat 2000-2010, co ilustruje fiasko programu "Gawron". Dotychczasowa eksploatacja fregat OHP znacznie pomogła MW RP w dokonaniu przeskoku generacyjnego w pojmowaniu zdolności obronnych realizowanych na morzu oraz walnie przyczyniła się do zwiększenia interoperacyjności z NATO. W obliczu wieloletnich opóźnień w pozyskiwaniu nowych jednostek wielozadaniowych oraz stanu realizacji programu modernizacji MW RP należy zachować obie fregaty w aktywnej służbie do okresu 2022-2025. Ponadto okręty te powinny zostać jak najszybciej doposażone w niezbędne wyposażenie i skierowane do służby w Standing Nato Maritime Group. Jest to najbardziej racjonalne rozwiązanie, biorąc pod uwagę obecny stan techniczny i znaczny zapas resursów urządzeń głównych na obydwu fregatach. Obecnie realizowany ograniczony remont ORP PUŁASKI w kooperacji pomiędzy stroną amerykańską i polskimi stoczniami jest przedsięwzięciem nad wyraz słusznym. Podobny remont powinien przejść ORP KOŚCIUSZKO. Jednocześnie głęboka modernizacja fregat nie jest potrzebna. Główny wysiłek powinien zostać położony na optymalne wykorzystanie posiadanych fregat oraz korektę Programu Operacyjnego "Zwalczanie zagrożeń na morzu" i pozyskanie nowych okrętów wielozadaniowych odpowiadających ambicjom naszego kraju i potrzebom MW.

Copyright by Rada Budowy Okrętów 2015